No tak, Kucyk sobie pojechała, więc odpowiedzialność za tego bloga spadła na mnie. Jutro zaczyna się nowy rok szkolny i nie wiem, czy się cieszyć, czy nie. Z jednej strony wolałbym zostać jeszcze w tym beztroskim okresie wakacji, z drugiej strony głupio mi to przyznać, ale stęskniłem się za moją klasą. O dziwo najbardziej brakowało mi tych, których zwykle mam dość. Brakowało mi tego żenującego poczucia humoru Kwiatka czy idiotycznych pomysłów Stanika, docinków Pasty, wiecznego ględzenia Dagmary czy wybryków Francuza. Oczywiście nie pominę reszty klasy, tej bardziej inteligentnej części, która mnie rozumie (choć nie zawsze), z którą mogę porozmawiać szczerze, czasem jest małą wymiana zdań, jednak zwykle mamy wspólne tematy. Nie będę wymieniał ich nazwisk, bo oni pewnie o tym wiedzą. W każdym razie ten rok będzie bardzo pracowity. Po pierwsze muszę się zajmować moją długo(ale bez przesady)włosą świnką morską, trzeba będzie zarządzać SKE, a kto się do tego lepiej nadaje niż ja. Trzeba wybrać skład zarządu i takie tam sprawy. Trzeba się przygotowywać do olimpiady z geografii (i pewnie z matmy :/), trzeba będzie wkuwać na egzamin (próbny i ten prawdziwy), trzeba będzie również uczyć się na bieżąco, jednak wierzę, że mi się to uda. Nie wątpię również, że w tym ostatnim roku szkolnym będzie potrzebna moja pomoc innym, słabszym uczniom. Może nawet pomogę Kwiatkowi zdać, chociaż to będzie trudne. Siedzę sobie tak głaskając moją cudowną Madeleine i zastanawiam się, jak ja to zniosę? Ten wieczny stres i ciągłe zapier****nie. No i nie zapominajmy, że dochodzi nam nowy przedmiot do średniej. Zastanawiam się również, czy zmieni się skład naszej ''kadry'' nauczycieli. Pewnie będzie nas uczył Latawiec, nie wiadomo, czy Rusin z nami zostanie, czy zniknie tak jak jego poprzedniczka? Trzeba się będzie martwić o każdy dzień, czy nie zastanę Rosjanina w domu z kałaszem... Tak to już jest, jak się żyje w epoce wojny i niepokoju i do tego stoi się po stronie Szwecji... Prześladują mnie ostatnio sny związane z nauczycielem fizyki, że dostałem 2 ze sprawdzianu... mam okropne sny dotyczące moich włosów, więc musiałem je ściąć bo nie chcę wyglądać jak pedał (definicja pedała wg 3b - pedał -
mężczyzna lub transseksualista noszący długie włosy, prymus klasowy). Pewnie wszyscy się domyślają o kogo rzekomo chodzi. W przyszłym roku trzeba również poprawić swoje zachowanie - nie wolno już pyskować starej pannie - Baranicy, nawet, gdy naprawdę na to zasłuży. Trzeba uważać, co się mówi innym ludziom, żeby nie zranić ich uczuć. Ja będę starał się tego przestrzegać, wierzę, że moi przyjaciele mi w tym pomogą. A ja już idę oddać się głębszym przemyśleniom na temat.... tylko sobie znany!
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,2366985,trackback
komentarze (1) | dodaj komentarz